Strona główna Finanse Trudniej o kredyt na dowód osobisty

Trudniej o kredyt na dowód osobisty

Email Drukuj
Komisja Nadzoru Finansowego wydała dokument zwany „Rekomendacją T”. To 25 rekomendacji, których zadaniem jest obniżenie ryzyka kredytowego w bankach. 23 sierpnia wprowadzono 14 rekomendacji, od 23 grudnia zeszłego roku funkcjonują kolejne zapisy komisji.

Zaostrzono kryteria przyznawania kredytów walutowych. Pożyczka we frankach szwajcarskich czy euro stała się niedostępna dla tych kredytobiorców, którzy nie posiadają wkładu własnego, czyli 20 proc. wartości nieruchomości. Banki zostały dodatkowo zobowiązane do bieżącego monitorowania, czy wartości poszczególnych kredytów nie przekraczają wartości zabezpieczeń (wskutek spadku cen nieruchomości czy zmian na rynku walutowym). Klienci z kolei otrzymali możliwość spłaty kredytu w walucie, do której jest on indeksowany. To miało stanowić antidotum na bankowe widełki kursowe.

Kolejna część zapisów regulowała praktyki, które w sektorze były stosowane od dawna. Komisja Nadzoru Finansowego zaleciła m.in. bankom, by weryfikując zdolność kredytową klienta, korzystały z wewnętrznych i zewnętrznych baz danych (np. BIK). Dochód klienta może być przyjęty na podstawie oświadczenia, pod warunkiem, że zostanie on odpowiednio potwierdzony – np. dzięki historii rachunku bankowego czy deklaracji podatkowej.
Grudniowe zmiany ostrzejsze

W wyniku kolejnych rekomendacji komisji przeciętnemu pożyczkobiorcy trudniej będzie uzyskać kredyt, ponieważ zdolność kredytowa będzie liczona według zasad ustalonych przez KNF. Nadzór zwraca uwagę, by wiarygodnie szacowane były koszty stałe potencjalnego kredytobiorcy (uwzględniając ilość osób pozostających na utrzymaniu, status mieszkaniowy itd.). Dotychczas banki często nie uwzględniały wszystkich wydatków lub szacowały je niedokładnie. Nierzadko po to, by klient otrzymał taką kwotę kredytu, jaką potrzebował.

Ponadto osoby, które zarabiają mniej niż tzw. średnia krajowa (obecnie ok. 2,3 tys. zł), będą mogły przeznaczyć na spłaty kredytów nie więcej niż połowę swojego dochodu. Dla zarabiających powyżej średniej limit został ustalony na poziomie 65 proc. Oznacza to, że osoby, które już dzisiaj przeznaczają na obsługę zadłużenia więcej niż 50-65 proc. dochodu, nie otrzymają kolejnego kredytu, dopóki wspomniana relacja nie zmniejszy się poniżej akceptowanego przez bank poziomu.
Dodatkowe obostrzenia dotyczą kredytów ze zmienną stopą procentową. Banki będą musiały uwzględniać odpowiedni bufor na wypadek niekorzystnych zmian stóp procentowych. W przypadku kredytów walutowych banki będą musiały wyliczyć, czy klient będzie w stanie spłacać raty, gdy kurs waluty zmieni się o 10 czy 20 proc.

Wynika z tego wyraźnie, że w 2011 roku trudniej będzie uzyskać szybką pożyczkę w banku. Tzw. oferty na dowód osobisty należeć będą już do rzadkości lub w ogóle znikną z rynku. Szczegółowej weryfikacji zostaną poddane wszystkie wydatki osób zobowiązanych do spłaty kredytu, m.in. współmałżonków i osób pozostających na utrzymaniu, ale też poręczycieli, zatem żyranci również będą sprawdzani wnikliwiej niż dotychczas.

„Rekomendacja T” ma ograniczać zadłużenie Polaków do racjonalnego poziomu. W ten sposób Komisja Nadzoru Finansowego chce uchronić sektor bankowy (i w efekcie całą gospodarkę) przed ewentualnym krachem. Wśród głównych przyczyn światowego kryzysu finansowego wymienia się właśnie zbyt liberalną politykę kredytową, szczególnie w USA.
 

Dodaj komentarz