Stało się to, co nieuniknione. Wielkie trzęsienie ziemi i ogromne fale tsunami dopadły Japonię. Co prawda kraj ten jest często nawiedzany przez trzęsienia ziemi, jednak co kilkaset lat jest to wielka tragedia…Media w profesjonalny sposób przedstawiały obraz katastrofy, w tym reakcje Japończyków. Nie było ani jednego rozhisteryzowanego człowieka czy spanikowanego tłumu pędzącego na oślep. Wszyscy – od dziecka po starca – ze spokojem radzili sobie w obliczu tragedii. Jak to możliwe? Może dlatego, że japońskie dzieci w szkołach uczą się, jak postępować podczas kataklizmów, co roku 1 września odbywają się ogólnokrajowe ćwiczenia, a informatyczny system powiadamia mieszkańców przez SMS o zagrożeniach.
Japońskie budowle, w tym elektrownie atomowe budowane z użyciem nowoczesnych technologii, zadziwiająco dobrze poradziły sobie z tymi potężnymi niszczycielskimi siłami Matki Natury. Ogromne straty mogły być i tak jeszcze większe. Tysiące ludzi zginęło. Jednak nie tyle, co na biednym Haiti, gdzie w zeszłym roku dużo słabsze trzęsienie i mniejsze tsunami zabiło prawie 300 000 ludzi, a budynki posypały się jak domki z kart. Haiti do dzisiaj nie może poradzić sobie z biedą i głodem po tym kataklizmie.
Ciekawe, co by się stało, gdyby tak potężne trzęsienie ziemi zdarzyło się w Polsce. Czy dalibyśmy sobie radę tak dobrze jak Japończycy, czy byśmy polegli jak Haitańczycy?
Na szczęście tsunami nam nie grozi. Jesteśmy z dala od rejonów sejsmicznych. Ale co jakiś czas zdarzają się u nas większe powodzie. Co kilka lat nadchodzi mroźniejsza niż zwykle zima. Nie można co prawda tych zdarzeń porównywać do katastrofy tsunami, ale mają jedną cechę wspólną: zdarzą się na pewno – tylko do końca nie wiadomo kiedy.
Polak jednak za każdym razem, kiedy rzeka zaleje mu dom, jest zdziwiony. I jak zwykle nie ubezpieczy majątku nawet po szkodzie. Politycy zwykle planują, że kiedyś zaplanują, a póki co mówią, że nie mają środków na konieczne inwestycje. W szkołach praktycznie nie ma już zajęć z obrony cywilnej dla młodzieży. Zima jak co roku zaskakuje drogowców, bo raz przychodzi za wcześnie, raz za późno. Tragedie lokalne, jak pożar w hali stoczniowej podczas koncertu, ujawniły, co się z nami dzieje w obliczu zagrożenia, w jaką panikę wpadamy, tratując się na śmierć. Nawet promocja w hipermarkecie potrafi poruszyć i rozhisteryzować tłumy, a co dopiero, gdyby pojawiła się fala tsunami…


Komentarze
Moglibyśmy nauczyć się od sąsiadów i całego świata. Wszyscy mają elektrownie atomowe - i to dużo - nawet po kilkanaście. Nasi sąsiedzi - Niemcy, Czesi, a nawet Słowacy - mają elektrownie atomowe! I to całkiem blisko naszych granic! Tylko głupi Polacy nie.
Jakie to ma znaczenie czy elektrownia wybuchnie na naszym terytorium, czy 50 km od granicy? Żadne. Za to na pewno nie będziemy mieli żadnych korzyści ekonomicznych... Tylko dalej palimy ten węgiel i trujemy środowisko...
Pozdrawiam
Paulina (www.twojewiesci.pl)