Strona główna Demo Section In Theaters Polacy w Berlinie pokazali serce

Polacy w Berlinie pokazali serce

Email Drukuj
Bogdan Fleck przy pracy :: Fot. Archiwum TGB

Kiedy „Twoja Gazeta Berlin” wystosowała apel do wszystkich bardziej i mniej zaprzyjaźnionych osób i organizacji w sprawie pomocy dla powodzian, reakcja była błyskawiczna.

Do akcji natychmiast przyłączył się portal PolacyWBerlinie (Bogdan Fleck i Graża Grużewska), odezwała się Magda Potorska z Galerii der ORT i zaprzyjaźniona z nami wszystkimi Lidka Wendt-Zygmunt. W ten oto prosty sposób zawiązał się samoistnie i całkowicie społecznie komitet pomocy powodzianom.

Po krótkiej dyskusji ustaliliśmy, że jednym z najbardziej potrzebujących regionów pozostaje – zalany jeszcze wówczas – Sandomierz. Skontaktowaliśmy się z miejscowym Związkiem Nauczycielskim i w ten sposób spontanicznie narodziła się cała akcja. Szczęśliwie dla tej inicjatywy posiadaliśmy jeszcze pomieszczenia magazynowe oraz użyczony samochód transportowy. Po rozpropagowaniu akcji zaczęli zgłaszać się do pomocy wolontariusze.

Fantastycznie wspomogła nas parafia przy Polskiej Misji Katolickiej (Lilienthalstrasse na Kreuzbergu). Nie dość, że pozwolono nam zbierać dary na terenie kościoła, to jeszcze wspominano o naszej akcji podczas kolejnych mszy. Zgłosiło się tak wiele osób, że boję się kogoś pominąć.

Najszybciej zareagowała pani Jola Sierańska z koła emerytów, której pomoc okazała się nieoceniona przy organizacji kolejnych dyżurów podczas zbiórki darów. Tu należy wymienić jej koleżanki i kolegów. Są to państwo: Maria Gebhard, Maria Voss, Janina Dresp oraz Włodzimierz Sierański. Pozostali wolontariusze podejmujący się dyżurów podczas zbiórki, poza już tutaj wymienionymi, to: Regina Mikielewicz, Mirka Radoch, Grażyna i Włodek Otto, Lucyna Pacewicz, Alicja Nowacka, Iwonka Hahn z koleżanką Zosią oraz naturalnie sami organizatorzy.

Błyskawicznie zareagowała dr Beata Trenkler, oferując swoją pomoc przy rozpropagowaniu akcji. Kasia Szajnert zebrała całą furę rzeczy swoich i od swoich znajomych. No i… ruszyła lawina. Nie potrafię wszystkich Państwa wymienić z nazwiska, ale pomoc każdego z Was okazała się nieoceniona. Zarówno w formie darów, jak i finansowa. Wszyscy dawali, co i ile mogli. Zbiórka przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania. Państwa ofiarność całkowicie nas zaskoczyła. Spodziewaliśmy się zebrać ze dwa samochody po 1,5 tony, a zebraliśmy ponad ośmiokrotnie więcej. Wiemy, że byłoby tego znacznie więcej, lecz nie wszyscy dysponowali transportem. Niestety, z przyczyn logistycznych nie od wszystkich zgłaszających udało nam się odebrać przygotowane przedmioty.

Bardzo wiele osób i sytuacji nas wzruszyło. O kilku muszę napisać, bo są to budujące historie. Mocno już starsza pani, z pewnością po siedemdziesiątce, gdzieś z dalekiego Spandau przyjeżdżała dwukrotnie metrem, ciągnąc za sobą wcale nielekką walizeczkę na kółkach. Chłopiec w wieku może 5 lat przywiózł ryzę papieru i uzbierane całe pudło kredek, żeby, jak się wyraził „… inne dzieci też mogły rysować”. Kolejny mały chłopiec przyjechał z babcią, ściskając w rączce samochodzik, który koniecznie chciał podarować innym dzieciom poza tym, co przywiozła jego babcia. Ech, zakręciła się łezka w oku niejednemu z nas!

Należy podkreślić, że wszyscy Państwo zachowaliście się naprawdę wspaniale i wielkodusznie. Podczas zbiórki byłam dumna z Was wszystkich. Stąd ten tytuł, bo… JESTEŚCIE WSPANIALI!!!
 

Komentarze 

 
0 #2 krzysztof fleck 2011-10-21 23:28
gratuluje ci pieknego gestu
Cytować
 
 
+3 #1 ewa 2010-08-01 21:00
piekny gest ze strony tych ludzi.sa jeszcze takie osoby
ktorym na sercu lezy los potrzebujacych.chwala im za to.
Cytować
 

Dodaj komentarz