Strona główna Demo Section In Theaters Wenta dobroczynna na rzecz powodzian

Wenta dobroczynna na rzecz powodzian

Email Drukuj
Organizatorzy spotkania podczas liczenia wpływów z wenty :: Fot. Archiwum TGB

Po koniec czerwca, dzięki gościnności Magdy Potorskiej, w Galerii der Ort odbyła się wenta dobroczynna.

Sukces imprezy, będącej częścią akcji „PomagaMy Powodzianom – Berlin”, zawdzięczamy nie tylko Magdzie, ale również ofiarności wielu innych osób. Bez nich nie napełniałyby się skarbonki przeznaczone dla poszkodowanych sandomierzan.

Ania Bogocz zatroszczyła się o to, byśmy wyczerpani śpiewaniem nie poumierali z głodu. Serwowała zrobione przy pomocy syna i córki przepyszne, apetycznie wyglądające kanapki i gorące kiełbaski oraz przysłane przez Beatę Kuper tortille. Amatorzy słodkości mogli raczyć się bezami i ciasteczkami zasponsorowanymi przez Manię Bojarzyńską i Bożenkę Pietrzak. Marek Ból pilnował, aby było czym zwilżyć gardła. Tyle, jeśli chodzi o potrzeby ciała.

O potrzeby ducha, czy raczej ucha, zatroszczył się m.in. Marek Szlachcic, który namówił obdarzoną niesamowitym głosem Kerę, by zaśpiewała a capella jazzowy standard. Urocza Renatka Jędrzejczak przypomniała nam przeboje Krystyny Prońko i nie tylko.

Do pianina zasiadł Egi Schulz i zmotywował zebrane towarzystwo do gromkiego odśpiewania „Sokołów”. Przemek Walkowicz – chłopak z gitarą – zagrał i zaśpiewał z nami niezapomniany przebój Lombardu „Przeżyj to sam” i parę innych kawałków. Były tańce i swawole, a może i nawet hulanki. Konferansjerkę prowadził niezastąpiony w takich przypadkach Andrzej Pakuła.
Dreszczyk emocji wywołała zorganizowana loteria. Trzy gracje: Zosia Kühling-Rejak, Marylka Reut i Iwonka Hahn z właściwym gracjom wdziękiem sprzedawały losy, na które bez naszych hojnych darczyńców nie byłoby czego wygrywać. A darczyńców było, oj było!

Największymi i najcięższymi fantami były ufundowane przez Ryśka Streńskiego przepiękne lampy. Było mnóstwo „gutscheinów”: do polskich sklepów Ani Bogocz i Adama Bothura, poprzez cukiernię Metropolen, do greckiej restauracji Samos, a nawet do myjni samochodowej Witka Piątkowskiego, który wraz z żoną Marzenką dostarczył wielu fantów. Atrakcyjną wygraną było zaproszenie na kabaret Zenona Laskowika, ufundowane przez organizatora Bogdana Gołębiowskiego.

Wygrać można było także kobiece drobiazgi: torebkę i biżuterię od Ani Cieplińskiej i Kasi Kincel oraz perfumy podarowane przez Jolę Fleck, obraz Lidki Zankovej, książki, wino, a nawet chorągiewki z herbem Gdańska. Wzrok przyciągał ogromny bukiet od Małgosi Kotarzewskiej i krzew od Roberta Klepackiego.
Każdy, kto grał, coś wygrał, a grali wszyscy z wielkim zapałem. Pozostałe losy i fanty spożytkujemy podczas następnej wenty, przewidzianej po wakacjach.

Wypada jeszcze wymienić organizatorów wieczoru, na którym tak świetnie się bawiliśmy: Lidkę Zygmunt-Wendt, Bogdana Flecka i Grzegorza Korzeniewskiego.

Ale dość już tego wymieniania. Najważniejsi byliście Wy, którzy zaszczyciliście i uradowaliście nas swoją obecnością i aktywnym uczestnictwem. To Wy byliście solą i miodem tego wieczoru. To Wy sprawiliście, że skarbonki pękały w szwach. Za Wasze serce i zaangażowanie Wam wszystkim w imieniu powodzian serdecznie, baaardzo serdecznie dziękujemy!
 

Dodaj komentarz