Grób hrabiego Atanazego Raczyńskiego swego czasu został otoczony opieką, lub jak zwykło się mówić, patronatem polskiej placówki dyplomatycznej w Berlinie. Jak to jednak często bywa, o patronacie wkrótce zapomniano i jego nagrobek zarówno przed Świętem Zmarłych jak i 1 listopada, straszył nieporządkiem.
Oczyszczeniem miejsca pochówku zasłużonego arystokraty i kolekcjonera zajęli się członkowie Związku Polaków spod znaku Rodła.
Atanazy Raczyński (1788 – 1874) był bratem słynnego hrabiego Edwarda oraz twórcą Ordynacji Obodrzyckiej. Był postacią dość wówczas kontrowersyjną, gdyż wstąpił na służbę do zaborcy i jako wysoki urzędnik dyplomatyczny reprezentował Prusy m.in. w Madrycie i Lizbonie. Jednak pomimo tego, że opowiadał się za współpracą z dworem pruskim, jednocześnie domagał się respektowania autonomii kultury polskiej oraz języka polskiego.
Był przede wszystkim wybitnym mecenasem kultury, autorem pierwszej i niezwykle cenionej historii współczesnej mu sztuki niemieckiej. Zainteresowania hr. Atanazego obejmowały sztukę w jej szerokim spektrum, zarówno dawną, jak i współczesną kolekcjonerowi: hiszpańską, portugalską, francuską, włoską, niderlandzką, flamandzką, holenderską, niemiecką, a także polską. Kolekcja hrabiego Raczyńskiego, stanowiąca własność Fundacji im. Raczyńskich, znajduje się w muzeum poznańskim, od momentu jego otwarcia w 1904 roku po dzień dzisiejszy, i jest podstawą zbiorów Muzeum Narodowego w Poznaniu.
O jej randze świadczy znakomity zbiór dzieł mistrzów włoskiego renesansu i hiszpańskiego baroku, ale także malarzy niemieckiego romantyzmu. Należy dodać, że ten zbiór obrazów należał do najważniejszych prywatnych kolekcji XIX wieku.
W miejscu dawnego pałacu Raczyńskich w Berlinie zbudowany został Reichstag, aczkolwiek nie bez problemów. Hrabia bardzo stanowczo wzbraniał się przed sprzedażą swojego pałacu, który stał na wybranym przez architektów miejscu (dawniej: Königsplatz; dzisiejszy Platz der Republik). Dopiero po śmierci Atanazego, po wieloletnich negocjacjach z jego synem Karolem Edwardem Raczyńskim, doszło do porozumienia. Za niebagatelną kwotę miliona stu tysięcy reichsmarek odszkodowania, zgodził się on na wywłaszczenie.


Komentarze
Lepiej sie napic winka na wernisazu gdzie sa 4 osoby lub zaplacic za smierdzacy namiocik gdzie gosci na imprezach tez liczy sie na sztuki.
Zwykla slyszy sie ze to sukces bo byl... jakis wazny (czytaj od niego zalezy los Konsula) urzedas! Rozumiem lizydu..stwo pracownika kosulatu ale, czy my musimy to znosic? W imie czego to oni Konsulat sa tu dla nas czy my dla nich? Moze czas zaczac sie na nich skarzyc do MSZ. Moze gazeta zainicjuje taka akcje? z pozytkiem dla nas wszystkich a nie tylko dla pseudo dzialaczy czytaj dorobkiewiczow.