Opinia publiczna w Niemczech jest bardzo poważnie zaniepokojona wydarzeniami ostatnich tygodni, kiedy to na światło dzienne wychodzą kolejne szczegóły dotyczące działalności neonazistowskiej grupy terrorystycznej z Jeny.
Na jaw wychodzą szokujące fakty. Przez ponad 14 lat dwóch nieżyjących już członków grupy i znajdująca się obecnie w areszcie śledczym Beate Zschäpe bezkarnie dokonywali mordów, zamachów bombowych i napadów na banki. Grupa funkcjonowała pod nazwą „Nazionalsozialistischer Untergrud” (podziemie narodowosocjalistyczne).
Członkini gangu, dopiero, kiedy jej wspólnicy popełnili samobójstwo, obawiając się schwytania po napadzie na bank, sama zgłosiła się na policję, konsekwentnie jednak odmawiając składania zeznań.
Ta trójka neonazistów jest odpowiedzialna za zamordowanie 8 osób pochodzenia tureckiego, jednego greckiego przedsiębiorcy oraz prawdopodobnie policjantki Michele Kieswetter z Heilbron. Tajemnicza i do niedawna nierozwiązana sprawa zastrzelonej podczas służby policjantki znalazła swój epilog, kiedy znaleziono jej broń, po wybuchu kwatery bandytów w Zwickau. Swoją pierwszą ofiarę, mężczyznę pochodzenia tureckiego, bezwzględni mordercy zabili w biały dzień (2000r.).
Morderstwa popełniane w rytm „Różowej Pantery”
W dniu, kiedy wspólniczka obu bandziorów oddała się w ręce policji, w domu w Zwickau, gdzie mieszkała banda, wybuchła bomba. W trakcie przeszukiwania zgliszczy policja znalazła broń, a także przygotowane do wysłania płyty DVD z nagraniami głoszącymi neonazistowskie hasła. Przygotowali je do rozesłania do mediów oraz do ugrupowań islamskich. Podobno odnaleziono również filmy i zdjęcia, na których utrwalili zwłoki swoich ofiar. Jako podkładu muzycznego użyli znanej melodii z filmu „Różowa Pantera”. Również i te płyty miały zostać rozesłane. Gang przyznawał się także do zamachu bombowego z roku 2004, dokonanego w tureckiej dzielnicy Kolonii. Bomba była nabita gwoździami, podczas jej wybuchu ucierpiały ponad 22 osoby.
Tajemnicze powiązania
Trójka morderców miała wielu sympatyków rekrutujących się ze sceny neonazistowskiej. Policja podejrzewa również, że pieniądze zdobywane podczas rabunków miały służyć wspieraniu skrajnie prawicowych polityków NPD. W ostatnich dniach głośno wspomina się o tym, że komórce kontrwywiadu udało się umieścić kilku tajnych współpracowników. Tym bardziej tajemnicze i niezrozumiałe są związki z terrorystami byłego pracownika Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (Verfassugsschutz), czyli komórki odpowiedzialnej za infiltrację organizacji neonazistowskich. Wielu niezależnych komentatorów spekuluje, że jest bardzo prawdopodobnym, że zacierał on ślady ich zbrodniczej działalności.
Równocześnie rozgorzała dyskusja na temat małej skuteczności Verfassugsschutz, której jednym z zadań jest inwigilowanie organizacji i ruchów neonazistowskich. Również policja przyznała, że jakiś czas temu obserwowano tę trójkę w związku z podejrzeniem utrzymywania przez nich związków z neonazistowskim ugrupowaniem „Thueringer Heimatschutz”. Jednakże na trop prowadzonej przez nich działalności przestępczej udało się wpaść policji niemieckiej zupełnie przypadkowo. Po napadzie na bank, podczas którego zrabowali 70 tys. euro, obaj mężczyźni osaczeni przez policję postanowili popełnić samobójstwo. Dzięki temu policja odkryła dowody, o których na wstępie.


Komentarze