Prezentujemy anegdoty z historią w tle.
W okresie międzywojennym ministrem spraw wewnętrznych był przez pewien czas Felicjan Sławoj-Składkowski. Jednym z jego pomysłów była akcja upowszechnienia higieny na wsi. Wtedy to w każdym gospodarstwie miały powstać wychodki, które od imienia ministra zaczęto nazywać „sławojkami”.
Kiedy później spytano go o komentarz do całej tej akcji, Składkowski powiedział – „wybudowałem sobie taki mały pomniczek”.
* * *
Książę Konstanty, władający po Kongresie Wiedeńskim w Królestwie Polskim, lubił ciekawostki. Kiedy powiedziano mu, że żołnierz jednego z regimentów potrafi za jednym posiłkiem pochłonąć 12 bochenków chleba, zainteresowany Konstanty nakazał wezwać owego żołnierza, żeby zobaczyć to na własne oczy. Niestety żołnierz zjadł – i to z trudem – 7 bochenków.
....Nie rozumiem, Wasza Wysokość – stwierdził zafrasowany dowódca żołnierza – przed chwilą robiliśmy próbę i zjadł całe dwanaście.....
* * *
Otto von Bismarck chorował i cierpiał z powodu nadwagi. Pewien żydowski medyk poradził mu, żeby jadł śledzie. Bismarck tak uczynił i odtąd jak wieść niesie czuł się znacznie lepiej. Zaś bałtyckie śledzie do dziś nazywają się w Niemczech Bismarckheringe.
Pewien Żyd handlujący rybami wywiesił informację, ze można u niego nabyć Hitlerheringe. Ktoś w końcu spytał go, cóż to takiego te „śledzie Hitlera”.
– Są to śledzie Bismarcka, którym wyjmuję mózg, i otwieram pyszczek – stwierdził handlarz.


Komentarze