Każde miasto ma swoje ładne, reprezentacyjne miejsca, ale i takie, których powinno się wstydzić. Zwykle to mieszkańcy mający domy najbliżej takich miejsc próbują interweniować, coś zmieniać wokół swego miejsca zamieszkania. Nie zawsze jednak ich głosy mają jakiś odzew.
Gdynia Dąbrowa jest dzielnicą położoną blisko terenów leśnych. Z kilku stron graniczy z Trójmiejskim Parkiem Krajobrazowym. Również między zabudowaniami znajdują się nieduże tereny zalesione. Z racji takiego usytuowania jest naturalnym terenem spacerów okolicznych mieszkańców.
Jednak miejsca te w niczym nie przypominają lasu, do jakiego każdy chciałby wejść. Z pozoru, z zewnątrz od strony ulicy i chodnika, wydaje się, że to ładny teren zieleni w dzielnicy. Lecz wystarczy zrobić kilka kroków do tego lasu i już chce się zawracać. Przeraża bowiem skala zaśmiecenia. Któż chciałby deptać po tłuczonych butelkach, papierach, foliach puszkach i nie wiadomo czym jeszcze?
Nie powinno więc dziwić, że w końcu do naszej redakcji trafił list, w którym jeden z mieszkańców skarży się na brak zainteresowania ze strony miasta tymi terenami:
– Dlaczego nikt tego nie sprząta? Tak ciężko wystawić w lesie, skoro spotyka się tam młodzież, jakieś kosze na śmieci i regularnie je wyrzucać? Prościej ignorować i tolerować śmieci? Sam społecznie wyrzuciłem tam już z 10 worków śmieci.
– Informacje o zaśmiecaniu terenów leśnych w okolicy Dąbrowy otrzymujemy dość często od mieszkańców, jak i od patroli Straży Miejskiej – mówi Dariusz Wiśniewski, komendant Straży Miejskiej w Gdyni. – Za każdym razem staramy się ustalić sprawców zaśmiecania. Jednak nie jest to łatwe. Gdy nam się to nie udaje, wtedy powiadamiamy zarządcę tego terenu o konieczności posprzątania.
Dlaczego więc nawet zwrócenie uwagi przez służby miejskie nie przynosi żadnego efektu? Czyżby nikt nie poczuwał się do odpowiedzialności za czystość w mieście, chociaż to teren lasów komunalnych, czy nie widać gołym okiem porozrzucanych między drzewami śmieci?
– W tym miejscu nasuwa się pytanie, kto zaśmieca te tereny? – dodaje komendant.
Bardziej chyba powinni się wstydzić młodzi mieszkańcy Dąbrowy, którzy odwiedzają te miejsca, bo świadczy to o tym, że nie potrafią po sobie sprzątać i nie przeszkadza im przebywanie w brudzie. To jednak może być kwestia wychowania albo wyboru. Natomiast stwarzanie zagrożenia dla zdrowia i życia innych przez pozostawianie niebezpiecznych odpadów w miejscach publicznych, to już kwestia odpowiedzialności karnej.
Miejmy nadzieję, że problem zostanie rozwiązany, zanim komuś stanie się krzywda.


Komentarze