Środek lata. Słupek rtęci na termometrze mknie w górę. Lenistwo jest jak najbardziej wskazane. Wzrasta też ochota na napoje. Od wieków wiadomo, że najlepszym napojem na gorące dni jest bursztynowy nektar. Proste słowo: piwo. Popularny napój z tradycją sięgającą 6 tysięcy lat.
Receptura ważenia piwa ma już 6 tysięcy lat. Gliniane tabliczki znalezione w Mezopotamii ukazują ważenie i spożywanie piwa. W starożytnym Egipcie piwo było jednym z najważniejszych darów składanych zmarłym do grobu.
A jak jest dzisiaj? Na początku lat 90. roczne spożycie na mieszkańca w Polsce wynosiło 30 litrów, obecnie jest to ponad 80 litrów. Jednocześnie coraz większą uwagę przywiązujemy do jakości chmielnego trunku. Stąd wzrost popularności lokalnych browarów. Piwo zaczynamy widzieć okiem konesera. Czechy, Niemcy czy Belgia mogą się pochwalić kilkuset lokalnymi browarami. Polska o takim wyniku może na razie pomarzyć. Jest jednak w czym wybierać. Do łask wracają piwa regionalne, warzone w małych browarach metodami tradycyjnymi, na słodzie i chmielu, naturalnie gazowane, często niepasteryzowane. W ciągu ostatnich dwóch lat regionalni producenci piwa przeżywają renesans, a sprzedaż ich wyrobów wzrosła o 50 proc. i wciąż rośnie.
– Wśród polskich, małych browarów na uwagę zasługują browary: Gościszewo, Cornelius oraz Ciechan – mówi Bartosz Konopko ze specjalistycznych sklepów z alkoholami „Afroalko”.
Wyjątkowo dobrze do kulinarnych eksperymentów nadają się piwa typu lager oraz wszelkiego rodzaju pilsnery. Te lekkie piwa możemy łączyć z wieloma potrawami. Doskonale stonują charakter tłustych ryb i grillowanych mięs. Na szczególną uwagę zasługują: „Rycerz” z browaru Gościszewo, jak również „Noteckie Niskopasteryzowane” z browaru Czarnków w butelkach typu bączek o pojemności 0,33 l.
Warto rozszerzyć horyzonty i latem dla ochłody wypić nie tylko piwo z pobliskiego marketu, ale przede wszystkim poznać te bardziej wysublimowane smaki.


Komentarze
Ja nie lubię. Wolę wytrawne winko