Za jeden z głównych grzechów byłego zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Chełm” nowe władze uznają przekazanie brygady konserwacyjno-remontowej wraz ze składnikami majątkowymi do zewnętrznej firmy. Czy teraz, po zmianie zarządu spółdzielni i niemal całego składu Rady Nadzorczej, robotnicy mają szansę powrotu do swojego macierzystego zakładu pracy?
Wyodrębnienie brygady robotników wraz z majątkiem do znajdującego się po drugiej stronie ulicy Worcella Zakładu Usług Elektrycznych „Elpo” nastąpiło z początkiem maja. Miesiąc wcześniej o swoim zamiarze zarząd spółdzielni poinformował pracowników tego działu.
Z burzy mały dało deszcz, bo ludzie, chcąc nie chcąc, zarabiać na życie gdzieś muszą, więc przeszli do nowego pracodawcy. Ale nie pogodzili się z tym i zapowiedzieli, że tego tak nie pozostawią. Wsparcie uzyskali u pięciu opozycyjnych członków Rady Nadzorczej. Ci, dopatrując się w decyzji zarządu i większościowej części rady działania na szkodę członków spółdzielni, złożyli w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Śródmieście zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Wśród autorów zawiadomienia są obecny przewodniczący rady Janusz Grzenkowski oraz aktualnie pełniący obowiązki wiceprezesa zarządu Stanisław Jaruzel.
Zdaniem autorów zawiadomienia zarząd nie określił warunków przekazania składników majątkowych, a większościowa część rady, nie mając, ich zdaniem, żadnej wiedzy odnośnie tych warunków, uchwałę „klepnęła”. Uważają również, że konsekwencją takiego działania było przeszacowanie składników majątkowych o zaniżonej wartości i ostateczne sfinalizowanie umowy.
„Tak więc dwóch członków zarządu oraz kilkunastu rady przekazało majątek spółdzielczy prywatnej firmie według warunków korzystnych dla siebie, a na pewno nie dla spółdzielni” – stwierdzili w doniesieniu.
Marek Ferlin, były prezes spółdzielni, uważa, że cała ta operacja została dokonana w majestacie prawa i w oparciu o korzystny dla spółdzielni rachunek ekonomiczny. Spółdzielnia ma na tym zaoszczędzić ok. 500 tys. zł.
Pełniąca obowiązki prezesa SM „Chełm” Elżbieta Piotrowska studzi te rewelacje.
– Byłabym ostrożna z tymi oszczędnościami. Na pewno wyliczymy bardzo dokładnie plusy i minusy tego przedsięwzięcia – powiedziała nam. – Byłabym ostrożna z tymi 500 tys. zł.
Tymczasem brygada czeka na powrót.
– Tego nam teraz nie zrobią i chyba nas powrotem przyjmą – zastanawia się jeden z rozżalonych robotników. – To nasi ludzie…
Stanisław Jaruzel przyznaje:
– Ja wiem, wszyscy od razu chcieliby wrócić i oczekują tego od nas, ale my musimy najpierw wszystko powyliczać i zobaczyć, czy było to z korzyścią dla członków spółdzielni, czy z działaniem na ich niekorzyść. Chyba muszą trochę poczekać…


Komentarze
Kurator na stronie przepraszał za działania rady nadzorczej i obiecał ze niezwłocznie zajmie sie sprawą.
My mieszkańcy mamy prawo wiedzieć jakie kroki zostały poczynione i czy winni zostaną ukarani (nie tylko pozbawieniem stołka) ale rownież czy odpowiedzą materialnie za swoje działania na szkodę spółdzielni, czyli nas mieszkańców.
Czy została zgłoszona sprawa do prokuratury za bezpodstawne rozporządzanie mieniem i zasobem ludzkim spółdzielni oraz faworyzowanie podmiotu (firmy elektrycznej ELPRO), ktory bez przetargu a nawet bez konkursu ofert otrzymał warsztaty , środki trwałe i nietrwałe , w pełni wyposażony pion techniczny (czyli wyposażona firmę w niezbędny sprzęt) oraz pełna obsadę pracowników i zlecenie na obsługe wszystkich awarii na rok 2011?? nie tylko elektrycznych?
jak jest w umowie firmy ELPRO ze spółdzielnią czy mają prawo zatrudniać podwykonawców? czy nikogo nie zastanowił fakt, jak firma elektryczna ma obsługiwać awarie np wodociągowe, lub wymieniac uszkodzone piony lub inne awarie nie z branży elektrycznej.
wszechobecna prywata.
jeśli my nie bedziemy upominac sie o swoje to nikt nie zadba o nasze interesy.
tylko dopytywaniem i presją jesteśmy w stanie spowodować by winni zostali oskarżeni o działanie na szkodę spółdzielni i beknęli za to... nie możemy udawać ze nic sie nie stalo.