Brak miejsc parkingowych to wciąż niestety gorący problem wielu zmotoryzowanych gdańszczan. Członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm, mieszkający przy ul. Biegańskiego 27, muszą zostawiać auta kilka przecznic dalej lub korzystać z parkingów strzeżonych.
– Mieszkańcy bloków przy ul. Biegańskiego 31 i 33 zwrócili się do nas, do zarządu spółdzielni, o poszanowanie swoich praw, ponieważ płacą podatek od gruntu od tej nieruchomości i zażądali, żeby nikt inny tam nie wjeżdżał. Ograniczenie polega na tym, że rozdaliśmy identyfikatory i ustawiliśmy odpowiedni znak. W tej sytuacji zaproponowaliśmy mieszkańcom budynku przy ul. Biegańskiego 27 budowę parkingu z 17 miejscami parkingowymi. Z przeprowadzonego referendum wynikło, że mieszkańcy nie chcą parkingu, 16 – było na tak, 20 – było przeciw, 4 nie wzięło udziału w głosowaniu – informuje prezes zarządu spółdzielni Leszek Majewski.
– Kiedy ankieta była przeprowadzana, uprzedzaliśmy, że dojdzie do zamknięcia możliwości parkowania przy budynkach Biegańskiego 31 i 33, ale wtedy albo nikt tego nie słuchał, albo nie zdawał sobie sprawy, jakie będą konsekwencje. Natomiast wzdłuż ulicy Biegańskiego są wolne miejsca parkingowe, ale… każdy chciałby widzieć swój samochód z okna mieszkania – dodaje Leszek Majewski.
Protest przeciwko budowie
Ponadto do spółdzielni wpłynęło pismo z 25 podpisami (na 40 osób mieszkających w bloku) przeciwko tej inwestycji.
– Zakupiłam tu mieszkanie 4 lata temu, bardzo ważną sprawą był dla mnie fakt, że moje dziecko wychodząc z bloku, nie wybiega od razu na ulicę. Z jedną z pań z naszego bloku chodziłyśmy z pismem do każdego lokatora z pytaniem, czy jest zainteresowany budową parkingu. Jak się okazało, większość jest przeciwna – mówi Beata Pasierowska.
– Póki jest spółdzielnia, póki mamy wspólne pieniądze, budujcie ten parking, nikt proszę państwa na nim nie będzie szalał, jest to teren strefy zamieszkania, określone przepisy mówią o tym, jak się kierowca powinien zachować – przekonywał prezes podczas spotkania z mieszkańcami.
Karetka nie wjedzie
Miejsca parkingowe swoją drogą, mieszkańcy zwracają jednak uwagę, że od klatki A nie ma drogi dojazdowej. Jak ma wjechać karetka pogotowia, straż pożarna czy choćby wóz przeprowadzkowy – pytają mieszkańcy. Przecież to są życiowe sprawy – dodają.
Padła propozycja poprowadzenia takiej drogi od strony Biegańskiego 21. Pomysł ten jednak okazuje się trudny do zrealizowania. Ponieważ trzeba by uzyskać służebność przejścia i przejazdu, czyli uzyskać notarialną służebność przejścia i przejazdu od właścicieli tych terenów.
Mieszkańcy jednak zwracają uwagę na konieczność poprowadzenia tej drogi:
– Chodnik jest w okropnym stanie, można sobie nogę połamać – zauważa jedna z mieszkanek.
– Parkuję swoje auto na parkingu strzeżonym, zależy mi na drodze dojazdowej – podkreśla Jacek Kornacki, pomysłodawca poprowadzenia takiej drogi od strony Biegańskiego 21.
Mieszkańcy jeszcze raz mają się wypowiedzieć w sprawie budowy parkingu. Otrzymają do domu pismo z mapką. Prezes spółdzielni zapewnia, że będzie realizował projekt, jeśli pozytywnie wypowie się 50 plus jeden procent mieszkańców. Natomiast jeśli 30 proc. na „tak”, a 29 proc. na „nie” – to parking nie będzie realizowany.
– Jeśli mieszkańcy podejmą decyzję na nie – to będę musiał uszanować wolę mieszkańców, jestem zwolennikiem takiego podejścia do sprawy, że każdy decyduje o swoim gruncie, który jest przynależny do nieruchomości. Jeżeli decyzja będzie na nie, to nie będziemy tego parkingu budować. Zrobimy drogę dojazdową, ale to nie rozwiąże sprawy miejsc parkingowych – mówi Leszek Majewski.


Komentarze